niedziela, 30 sierpnia 2015

Orzeźwiająca owsianka

Tym razem porcja dla dwóch, bo miałam do wykarmienia jeszcze jednego kulinarnego wybrednisia. Na szczęście nie tak małego jak wesoła blondyneczka od płatków z mlekiem, więc mogłam trochę pokombinować. Jednakże kompletnie nie umiem pisać swobodnie, gdy ktoś zagląda mi przez ramię, dlatego właśnie dzisiejszy wstęp będzie króciutki. W najbliższym czasie pewnie to jednak nadrobię i zafunduję Wam kolejny słowotok.


piątek, 28 sierpnia 2015

Dżem jeżynowo-askamitkowy

Wczorajszy dzień mogę przeliczyć na filiżanki. Dwie filiżanki kwiatów, filiżanka cukru, pół filiżanki wody, dwie filiżanki Janis Joplin i dziesięć filiżanek The Rolling Stones. Zero herbaty, nawet w kubku. Była za to jedna kawa, mnóstwo wody i notoryczne oblizywanie łyżki, którą mieszałam dżem. Miał być jeżynowy, bo tak. Zamarzył mi się już w czerwcu i przez całe lato tylko czekałam, aż krzewy pokryją się czarnymi owocami. Ale ostatnio nazbierałam troszkę aksamitek i podgryzałam je z ciekawości, by poznać ich smak - wyrazisty, podobny do skórki grejpfrutowej. Jakoś tak utkwiło mi w głowie, że w kuchni połączenie pomarańcz-fiolet sprawdza się dobrze, a jak gdzieś ukrywa się jeszcze cytrusowy aromat to w ogóle jest bosko. Jeżyny ze swoim sokiem podchodzą nieco bardziej pod róż, ale na to przymkniemy oko, bo efekt końcowy i tak jest świetny. Wykonanie dżemu jeżynowo-aksamitkowego będzie wymagało pozbawienia rabatki większości kwitnących "śmierdziuchów", jak zwykła nazywać te kwiatki moja babcia (nie bez przyczyny zresztą). Jednak jest to tego warte, wierzcie mi. Szkoda tylko, że zapomniałam zostawić przynajmniej jednego kwiatka na dekoracje, uch.


niedziela, 23 sierpnia 2015

Polskie lody - bez kremówki, bez jaj, bez cukru

Kuchnia polska z reguły kojarzy się z tłustymi, ciężkimi potrawami. Stwierdziłam więc, że wzięcie udziału w akcji "Dzień Polskiej Żywności 2015" jest dobrą okazją na pokazanie, że to, co nasze, może być lekkie i przyjemne.
Twaróg - moje główne skojarzenie to pierogi ruskie, które, tak szczerze mówiąc, uwielbiam. Jednak wiadomo, ze nie będę ich lepić, bo to danie raczej tradycyjne, a tu chodzi przecież o pokazanie kuchni od innej strony. Ostatnio zasmakowało mi połączenie tego sera z malinami, więc postanowiłam to wykorzystać. Lody z twarogu to bardzo świeży pomysł, będący wynikiem porannego "Co by tu dzisiaj zjeść?". Zawsze mam z tym największy problem właśnie w niedzielę, kiedy czasu na przygotowanie śniadania jest więcej niż w inne dni, więc nie wypada zmarnować okazji do zrobienia czegoś extra. Z reguły kończy się i tak na owsiance, a później w środę mam ochotę na torcik naleśnikowy z musem jabłkowym. Takiego wybrednisia jak mnie nie oswoisz, cóż. Dziś śniadanie również było bardzo szybkie, ale na tyle wakacyjne, że czuję się kulinarnie rozgrzeszona. Twarogowe lody nie były, rzecz jasna. śniadaniem samym w sobie, ale po dorzuceniu bakalii są moim zdaniem jak najbardziej w porządku. Ja tak właśnie postąpiłam. I powiem Wam, ze polskie lody będą zdecydowanie częściej gościć na moim stole.
Rada: jeśli nie macie w zamrażarce poniższych owoców, możecie je zastąpić jakimikolwiek innymi np. gotową mrożonką owoców leśnych (jeśli mnie pamięć nie myli, to jest coś takiego w sklepach).


piątek, 21 sierpnia 2015

Cytrusowa zupa krem z dyni piżmowej z prażonym słonecznikiem

Nigdy wcześniej nie pracowałam z dynią, ale miałam kiedyś okazję spróbować pierożków dyniowo-morelowych i były całkiem smaczne.
Z tego pomarańczowego warzywa, która przyplątało mi się do kuchni, postanowiłam zrobić zupę. Tylko problem tkwił w tym, że nie za bardzo wiedziałam, co do dyni pasuje. Słyszałam kiedyś o mleczku kokosowym, ale jakoś niespecjalnie za nim przepadam. Co więc zrobiłam? Poszperałam w internecie. I tak od strony do strony trafiłam na Twardego Szparaga. Znam go z książki "BlogerChef. W sieci przepisów.", którą otrzymałam od pewnej uśmiechniętej pani w kolorowym żakiecie w podzięce za moje wypieki, przynoszone do szkoły specjalnie dla niej. Zupa krem pana Pankiewicza zawiera m.in. jabłko i, jak sam napisał, ma być ona bardziej słodka niż ostra. To zaintrygowało mnie. Pomyślałam więc, że skoro mam do dyspozycji dynię piżmową, która podobno smakuje słodkawo i lekko orzechowo, mogę spróbować zrobić nieco inną zupę, niż zamierzałam. Zamiast tradycyjnych składników jak np. cebula, bulion czy ziemniak również użyłam jabłek. Żeby nie przesłodzić i przełamać ewentualny mdły posmak, ugotowałam dynię w naparze z trawy cytrynowej, a na sam koniec przygotowywania zupy dodałam aromatyczną skórkę z cytryny. W międzyczasie porwałam z lodówki ostatni kawałek świeżego imbiru i on również wylądował w garnku. Muszę znów wybrać się po niego do sklepu, bo od pierwszego użycia nie wyobrażam sobie ponownego skorzystania z suszonej przyprawy.
Zazwyczaj zupy krem podaje się z grzankami bądź nasionami - ja wybrałam drugą opcję, ale w sposób nieco odmienny od tradycyjnego. Zamiast posypać danie, wszystko razem zmiksowałam. Niezbyt dokładnie, bo krem z kawałkami nasion jest ciekawszy dla języka, niż gdyby był całkiem gładki. Użyłam sporej ilości słonecznika, żeby jego smak nie ginął przytłoczony dynią. Rymuję, gdy gotuję!
I nie umiem fotografować zup, cóż.


czwartek, 20 sierpnia 2015

Słowotok #2: inspiracja i zdjęcia zza strumyka

Wczorajszy dzień byłby kolejnym spędzonym w piżamie, gdyby nie Jagienka, prowadząca blog Cherry dreams. Natrafiłam na nią w komentarzach pewnej strony internetowej, również bloga, ale kulinarnego. Z ciekawości zerknęłam, kto to taki... i hej, chyba znalazłam inspirację do zdjęć! Po przeglądnięciu kilkunastu postów szybko wyskoczyłam z piżamy, wyciągnęłam z szafy pierwsze lepsze ciuchy, a potem wybiegłam z domu z aparatem w dłoni.

 
(źródło)

wtorek, 18 sierpnia 2015

Słowotok #1: Naleśnikarnia Pepperoni, mrożony jogurt i spaghetti

Cały dzień leniuchowania w piżamie... Czasem właśnie tego człowiekowi trzeba. Odpoczynek należy się przecież każdemu, prawda? Zwłaszcza po dwóch tygodniach opieki nad jasnowłosą, czteroletnią dziewczynką, które wszędzie było pełno. Uwielbiam dzieci i mogę spędzać z nimi sporo czasu, ale ja sama też wciąż jestem dzieciakiem (mierzącym ponad 170cm, ale cicho sza) i nie potrafię być mamą na pół etatu przez długi czas. Dwa tygodnie to chyba takie moje maksimum. Mimo wszystko wspominam jednak te dni bardzo miło. Miałam okazję pobyć w innym mieście - w Cieszynie, dokładniej mówiąc. Nie byłabym sobą, gdybym nie zaglądnęła tu i ówdzie, by skonsumować coś na mieście "po pracy".

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Koktajl z melonem

Próbowałam naskrobać tutaj coś, co byłoby w miarę czytelne i nie prowokowałoby szanownej pani Gramatyki Języka Polskiego do strzelenia sobie w skroń, ale zmęczenie zbierające się we mnie przez ostatnie dwa tygodnie zwyciężyło. Mózg już śpi na mojej ulubionej poduszce z nadrukiem ważki, a te wszystkie słowa płyną prosto z języka, z jego kubków smakowych, które od rana wzdychają na myśl o koktajlu z melonem. Był orzeźwiający i smaczny, po prostu smaczny. Dwie rady: po pierwsze, melon Kantalupa bez przeszkód może być zastąpiony częściej spotykanym w sklepach melonem Galia; a po drugie, sok z limonki najlepiej dodać na oko, według własnych upodobań - poniższa ilość została podana orientacyjnie.
Jutro dzień piżamowy. Idealna okazja, by zebrać się w sobie i napisać coś dłuższego.


środa, 12 sierpnia 2015

Kardamonowe tosty francuskie z twarożkiem ricottowo-limonkowym

Tosty francuskie marzyły mi się już od dawna. Zawsze jadałam je na słono, najczęściej z oscypkiem. To słodki debiut! Podczas wczorajszej kuchennej pogawędki z mamą czteroletniej blondyneczki zaczęłam buszować pośród przypraw, szukając czegoś ciekawego. Pomiędzy jednym a drugim słowem znalazłam kardamon. O, pysznie. Odłożyłam go na miejsce i poszłam usiąść, by dopić herbatę. Zielona z cytryną i pomelo - torebkowa, ale i tak dobra. Oparta o stolik, skupiłam wzrok na owocach, notując w głowie smakowite zapasy i pomysły na ich wykorzystanie. Brzoskwinia, nektarynki, limonka, jabł... Limonka. Limonkalimonkalimonka. Kwaśny sok i aromatyczna skórka. A gdyby tak... Limonka i kardamon? Do szafki z przyprawami popędziłam szybciej niż Struś Pędziwiatr. Przyprawa w jedną dłoń, owoc z naciętą skórką w drugą. Zaciągnęłam się zapachem obu przysmaków... I odleciałam. Tak, to jest to. Zniewalający duet. Właściwie to tercet, bo jeszcze aksamitna ricotta!


poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Żytnia bułeczka z mikrofali z masłem orzechowym

Bycie mamą na pół etatu wymaga skrócenia czasu przygotowywania potraw, bo jak tu stać przy garach, gdy wokół Ciebie biega 95cm czystej dziecięcej radości i woła "Chodź się ze mną pobawić!"? Najlepsze w takim wypadku są kanapki albo owsianka. Ja miałam ochotę na to drugie, a że mama Małej ma w posiadaniu płatki żytnie - wykorzystałam właśnie je. Tylko tradycyjna forma troszkę mi się znudziła, więc dodałam trochę tego i tamtego, po czym zapiekłam. W mikrofali, rzecz jasna, bo temperatury na zewnątrz zdecydowanie zniechęcają do włączania piekarnika. Na szczęście blender nie wytwarza takiej ilości ciepła, więc nic nie stało na przeszkodzie, by zrobić masło orzechowe 100%. Mam do niego niezwykłą słabość, potrafię wyjadać je łyżką z pojemniczka.. Nie mogłam nie dodać go do bułeczki. Polana jogurtem naturalnym jest naprawdę pyszna.


środa, 5 sierpnia 2015

Drapańce gryczano-chałwowe z papają

Dzisiaj krótko. Za moimi plecami ciągle przebiega czteroletni, jasnowłosy niejadek płci żeńskiej i muszę mieć oczy dookoła głowy.
Wczoraj spróbowałam chałwy po raz pierwszy od kilku lat i magicznym sposobem cała zniknęła w ciągu 24h. Tutaj gryz, tam drugi... Nie zwykłam podjadać, słodyczy to już w ogóle, a to był po prostu wyjątek potwierdzający regułę! Ostatni kawałek chałwy świetnie sprawdził się w drapańcach. Nienaleśniki o smaku chałwowego naleśnika to bardzo smaczne śniadanie - spróbujcie sami!


poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Pomarańczowe smoothie z papają i limonką

Do przełamania słodkości pomarańczowych owoców użyłam ponownie skórki cytrusowej, tym razem z limonki. Uwielbiam ją, a sernikotarta limonkowa na kruchym spodzie ze skórką to jedno z niewielu ciast, których mogę zjeść całą blachę. Do tego typu wypieków należy także szarlotka z orzechami i kruszonką z przepisu Rudej Matki Chrzestnej Bierzmowanej. Muszę wydobyć od niej przepis na to cudeńko.. Ale dzisiaj nie o tym.
Zawarta w papai substancja chemiczna wspomaga trawienie białek - jest to papaina. Ponadto owoc ten wzmacnia nasz układ krwionośny i, co za tym idzie, samo serce. Zawartością witaminy C przewyższa popularne cytrusy: jedna średnia papaja zaspokaja ponad 200% dziennego zapotrzebowania na tę witaminę! Dostarczam nam także likopen, czyli silny przeciwutleniacz, zmniejszający ryzyko zawału serca oraz rozwoju nowotworów. Kojarzony jest on głównie z pomidorami. Oprócz powyższych substancji w "owocu aniołów" znajdziemy także witaminy z grupy B, witaminę E, kwas foliowy, magnez, miedź, luteinę i wiele innych. Samo zdrowie!
Nie wyrzucajcie wydrążonych z papai nasion - są jadalne! Wyglądają i smakują jak ziarenka pieprzu, więc świetnie sprawdzą się w sałatkach. Uwaga: Nie są wskazane dla kobiet w ciąży.