wtorek, 30 czerwca 2015

Lawendowy kurczak z purée cukiniowym i ricottą

Koniec roku szkolnego to nie tylko radość z nadchodzących wakacji, ale też mnóstwo goniących terminów, stosy papierów i niewiele chwil wytchnienia, które można spędzić w kuchni. Na szczęście jutro rozpoczyna się lipiec, a więc pozostaje tylko powiedzieć "Adieu, szkoło!" i powrócić do garów. Robię to z wielką przyjemnością i, można by rzecz, w aromatycznym stylu. Nie mogłam nie skorzystać z pięknie kwitnącej lawendy. Zakochałam się w jej ziołowym, lekko mydlanym smaku i szczerze powiedziawszy, lubię używać jej jako zdrowszej wersji gumy do żucia, bo odświeża w równym stopniu i pozostawia przyjemny posmak. Z wielu wędrówek po blogach kulinarnych wiem, że lawenda świetnie pasuje do mięs. Ja sama nigdy wcześniej nie eksperymentowałam w nimi w kuchni, ale w końcu musi być ten pierwszy raz! Jako że uwielbiam kurczaka, wybór był oczywisty. Efekt końcowy zaskoczył samą mnie. Połączenie soczystego kurczaka z delikatnym purée i kremowym serkiem to chyba jedna z moich lepszych decyzji, podjętych przy kuchennym blacie.
Dzisiejsze pichcenie umilał mi zespół The Rolling Stones. Mam wyjątkową słabość do tego utworu: klik.


poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rumiankowe bąbelki z syropem lilakowym

Bardzo przepraszam za tak długą przerwę w publikowaniu postów. Mój internet umarł i ciągle czekam na jego powrót z zaświatów. Miejmy nadzieję, ze nastąpi on prędko, bo korzystanie z zastępczych środków takich jak telefon (i to nie mój!) z wykupionym internetem jest zdecydowanie niewygodne.
Ale dosyć juz o tym, pora na jedzenie! Chociaż w tym wypadku raczej na picie, ponieważ mowa o bąbelkowej herbacie. Owe bąbelki to tak naprawdę kuleczki wypełnione płynnymi smakowitościami. Zdecydowałam się na napar rumiankowy z prostego powodu - uwielbiam go! Zamierzam w najbliższym czasie poszukać czystych terenów, na których rośnie rumianek, i sama przygotować ten napój. Do mojej herbaty oprócz bazy musiałam również znaleźć kuleczki. Z pomoc przyszły nasiona chia, które znane są ze swych zdrowotnych właściwości, a do tego po napęcznieniu zamieniają się w "żelki". Nie są tak duże jak ich pierwowzory z pewnego znanego lokalu, więc wielkość kuleczek wykorzystałam do dodania innego składnika - borówek amerykańskich. Duże? Duże. Smaczne w środku? Smaczne. Wszystkie warunki spełnione. Jeszcze tylko żelki, aromat w postaci syropu... i mamy naszą herbatkę, którą jest niesamowicie prosta w przygotowaniu.
No, naczytaliście się, to teraz pora przejść do apetycznego meritum. :)